Gdy tosty się pieką a ser topi koleś zwany "Sprzedającym Śmierć" miał kolejny ciężki dzień w pracy. Jak każdy normalny śmiertelnik wstał rano, zszedł z krzyża i wyprztykał dzyndzla. Potem zabrał się za przyrządzenie śniadania według przepisów niejakiego „Paskala” który po prostu gotuje. Śledząc jego instrukcje jak zrobić jajecznice z solą skonsumował indyka w sosie migdałowym. Wnet odzywa się upierdliwy Sażem i otrzymuje przez niego ultra mega achtung zakodowaną wiadomość w postaci papuga falistego. Zwierzak wyskrzeczał mu następujący wiadomość o następującej treści – S.odomia A.trakcyjna D.uża A.ltruistyczna M.iłość. Po przekazaniu zakodowanej wiadomości papug wywinął się na lewą stronę i przybrał formę czasopisma "Bravo Girl". Mesejdż dotyczył stawienia się w IraQu w trybie natychmiastowym bądź w jeszcze szybszym tzw. „Już tam jestem, mimo że nie spakowałem szczoteczki do zębów”. W zamian za pomoc ma otrzymać wczasy w ośrodku „Żagielek”, motorower Kingłej, roczną prenumeratę Deagostini „Sklej se to, kurde sam” i bezdomnego kota potrafiącego zamawiać pizzę. Niewiedząc jakiż to środek transportu był by najodpowiedniejszy, zadzwonił do zaprzyjaźnionego Zrzeszenia Transportu Prywatnego o bardzo chwytliwej nazwie "Taxi zasuwamy dla ciebie". Po objaśnieniu w centrali, co i jak i gdzie i za ile i przede wszystkim jak szybko pod okno jego przyczepy kempingowej N126 podleciał Tłom Kłrus w odrzutowcu, który zostawił sobie na pamiątkę po roli w ”Top Gun”. „Sprzedający Śmierć” zabrał swój podstawowy komplet dewastacyjno-łapiąco-tropiący wskoczył na pokład Horneta niczym mały chłopiec na Łilliego w filmie „Uwolnić Orkę”. W czasie przejażdżki okazało się, że Tłom dorabia na boku jako taksiarz by tylko nie przebywać w domu, że swoją żoną, – „…bo ona ciągle śpiewa mi tę durną piosenkę z Jeziora Marzeń.” W czasie lotu kiedy „Sprzedający Śmierć” rozkoszował się aromatem cygara zakupionego na BiPi przez chwilę poczuł że jego los skrzyżował się z losami innych prawdziwych twardzieli między innymi Dżeja Di którego zdjęcie dostarczyła "agencja do spraw cykania fotek znienacka". Widać na nim jak uwadze „JD” umyka wejście do epicentrum - najwidoczniej musiał w końcu mrugnąć okiem a to będzie kosztowało go jakieś 200 kilometrów przeoczenia trasy przy tej prędkości jaką obrał psokoń. Czy ocknie się i zauważy swój tragiczny w skutkach błąd?....być może tak a być może dostrzeże knajpę dopiero przy drugim okrążeniu planety.. Nim Sprzedający Śmierć zdążył naprawdę się zamyślić już wylądował w IraQu.
Name:

Komentarze:

31.01.2008, 11:48 :: 87.105.130.163
kasia
oj, chyba nie podlegacie leczeniu :)