Po "szybkiej ""przejażdżce"" " El.. czym prędzej powrócił na parkiet przyspieszonym kroko-skokiem pustynnej gazeli. Wreszcie razem z ukochanym bratem mogli dać razem czadu. A tak dobrze to ostatnio imprezowali tylko w samym Czadzie, razem z Dżonem Pancernikiem. I tutaj właśnie ginie mit o tym że Rakieta w ogóle nigdy nie istniał. Istnieje !!! i ma się lepiej niż kiedykolwiek a do jego dyskoteki zjeżdżają wszyscy imprezowicze poczynając od pasa Oriona w prawą stronę hen hen i jeszcze dalej. Dziarę na klacie fundnął mu znajomek Skolfilda gdy był przejazdem i wstąpił na małe wiadro whisky. Alkoholu jest tu tak dużo że można po nim pływać lotniskowcem klasy Nimitz a dziewczyn tak wiele że jeszcze nie wymyślono tak dużej liczby by to opisać. Ponadto są gorące niczym piec hutniczy i łatwe jak przedszkolaki w przedszkolu. Warto mieć tu kolorowe draże, to najlepszy sposób na podryw, sukces murowany. Na pewno nie mają tu szans chłopaki bez spojrzenia łamiącego sufit, bez pewności siebie która powoduje samo otwieranie się sejfów, bez tak niskiego głosu od którego wypadają plomby w zębach oraz także bez zarostu potrafiącego przeciąć tętnice. To miejsce jest po prostu oazą kwintesencji daru natury. Alfą i Omegą wśród potrzeb ludzkości. Dobra koniec tego, ależ ze mnie swawolnik. Taniec idzie mi wprost wystrzałowo teraz muszę trochę po czarować gadaną i skombinować skądś te cholerne draże.
Name:

Komentarze: