Zawiedziony Pan Doktor nie wierząc w kobiece wdzięki i będąc na skraju rozpaczy zakupił od totalnie na maksa i w ogóle LOL bezrękiego handlarza pierdołami, którego wspierała pomocną dłonią bez kitu centralnie beznoga, samo wożąca się w taczce małpa... mapę do „Jaskini Alibaby”. A warto znaleźć taką mapę bowiem jest to miejsce fajniejsze niż hybryda iksboksa, plejstejszyn i Dżeny Dżemisson. Miejsce które pochłania czas bardziej niż wypełnianie pitów czy patrzenie się na lampę owadobójczą. Bez chwili namysłu wsiadł na swoje „Wigry3 z doczepionym 75 konnym silnikiem z Renault Thalia” podkręcił podtlenek azotu i wyruszył do ziemi obiecanej…
Name:

Komentarze: